sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 6 Przypadkowa noc z Kendallem.

Kendall  chwilę śpiewał do mnie po polsku bogini sexu trochę się zdziwiłam ponieważ nie wiedziałam że potrafi polski ale zrozumiałam każde słowo nie będę ich tu cytować looknijcie na YT wzr- bogini sexu.
Ja całkiem na bani zaczęłam go rozbierać aż do bokserek on ściągnął ze mnie tylko majtki i wykorzystał sytuację w której nie miałam biustonosza. W ręce złapał moje piersi i  gdy moje sutki stały i stwardniały szczypał mnie po nich co mnie osobiście bardzo podniecało. Ja swoją dłonią przez materiał pieściłam jego dużego męskiego przyjaciela.Gdyż nagle stał nie mieścił się w  bokserkach ściągnął je a mnie sprowadził do klęczków i kazał pieścić jego męskość ręką więc bez dłuższych próśb zgodziłam się, Moje oczy przypatrywały się jego słodkim ustom i  nagle odepchnął mnie od siebie podniósł moja sukienkę aby odsłonięte były moje cztery literki a po chwili usadził  na łóżku rozłożył moje nogi i następnie położył mnie na plecach. On swoje nogi zaplótł o moje i siedząc wszedł we mnie po czym kładąc się sam na plecach trzymaliśmy się metalowych wzorów które robiły za podporę łóżka z dwóch stron. Nasz pośladki, można powiedzieć ocierały się o siebie, robiąc  okrężne ruchy. Jego penis wchodził we mnie. trochę jęczałam lecz nie doprowadziło mnie to do orgazmu. Następnie przeszliśmy do pozycji wysoko do góry poniosłam swoje ugięte nogi nie patrząc do klatki piersiowej gdzie Kendall odsłonił moje piersi. On ukląkł nad moim ciałem  i  oparł się na moich wystawionych prosto rekach tak jakby chciał zrobić pompkę, jego ręce były na wysokości moich bioder następnie trafiając penisem w moją pochwę zapewniając mi rozkosz.On czując że dochodzi skierował penisa na zewnątrz i złapał dość mocno ręką go u nasady tym powstrzymał go przed wytryskiem. Po chwili przerwy położyliśmy się twarzami do siebie jego biodra, udami z ograniczeniem siły rękami otuliłam go a jego męskość ponownie weszła w moją mokrą cipkę.Ja doszłam lecz jemu nadal było za mało teraz to ja przejęłam władze na zmęczonym, ledwo oddychającym blondynem. Rozkazałam mu usiąść pośladkami na swoich łydkach, ja dosiadłam go tyłem do jego twarzy, również ugięłam kolana i może powiedzieć objęłam nimi Shmidt-a i powolnym tempem zaczęłam robić swoje a on wolnymi rękoma pieścił moje piersi i do ucha szeptał '' jesteś moja suko'' ja wtedy dla podkręcenia jego chęci zrzuciłam swoją sukienkę i na nogach zostały jedynie moje lateksowe buty na obcasie. On siedział wygodnie na łóżko po czym znowu rozkazałam mu położyć się na podłodze , Kendall spełnił moją prośbę a ja jedną nogą stanęłam na jego penisie robiąc ruchy okrężne. Widziałam po jego oczach że sprawiało mu to przyjemność, lecz szybko chciał więcej oparł mnie  o łóżko i wypiął moją pupę gdzie pomiędzy moje pośladki wsadził penisa. Strasznie jęczałam w pewnej chwili gdy przyspieszył zaczęłam głośno mówić.
-Bierz mnie, będę twoją suczka tylko mnie bierz. - Sama nie spodziewałam się tego po sobie.
Doszliśmy lecz po chwilach odpoczynku wymyślaliśmy nowe pozycje. Lecz nie chcę mi się tu ich opisywać, więc pozwolę sobie przejść do tego co się działo następnego dnia.
                                                                         ***
12:00  poczułam że nagle stało się chłodniej , kołdra i ubrania leżały na ziemi a  jakiś haski pies podobny do fox-a  miał kawałek kołdry w pyszczku. Spojrzałam w drugi bok i co zauważyłam ?! Gołego Kendalla  następnie spojrzałam się na siebie i również siedziałam naga. Przykryłam się poduszką a blondyn oberwał druga poduszką w głowę wydarłam się na niego.
-  Jak mogłeś mi to zrobić !
-Ale co? Chciałaś zostać moją suczką, przynajmniej z tego co mówiłaś.- powiedział z zdziwieniem.
- Jaką suczką ?! Jaką suczką ?! Wykorzystujesz niewinne małolatki.- zapytałam, oznajmiając Chłopakowi nie do końca mówiąc prawdę.
-Ja, sama tego chciałaś. A to na przykład jak mówiłaś że chcesz mnie i mnie kochasz też było kłamstwem?- Zapytał już bardziej zesmutniały Kendall.
-Co?-zapytałam po czym moje usta zdrętwiały nie mogły wypowiedzieć nic więcej.
-Tak, to wolałaś go bardziej od mojej osoby?- wtrącił stojący w drzwiach James. Ja nie mówiąc nic więcej szybko przemieściłam się w ramiona szatyna, a Kendall poduszką zasłonił swojego ... i podniósł bieliznę leżącą obok łóżka, założył na siebie, następnie wstał. Przechodząc obok mnie klepnął mnie w moje nagie pośladki a ja zdenerwowana wykrzyczałam.
-Zostaw mnie !@#!@#!@#!.
-Już dobrze królewno, jesteś przy mnie, a ty zostaw ją w spokoju!.- Powiedział głośno James po czym dodał- Idź się umyj ja mam dla Ciebie niespodziankę.
-Okay...- James puścił mnie z swoich ramion całując w czoło. założyłam czarną sukienkę na siebie i poszłam do toalety. Czemu ja zawsze muszę kończyć u nich w domu - zapytałam się w myślach.
Weszłam pod prysznic kiedyż to nagle usłyszałam otwierające się drzwi.Był to James. założyłam na siebie ręcznik i wyszłam ale on poluzował go i nagle spadł. Nalał wody do wanny obok i wsadził mnie do niej po czym sam tam wszedł.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------No ba jest 6 zboczony a co do 7 zobaczycie kochani. ^^ podoba się ? Odpowiedzi proszę w kom;)<333

piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 5. Impreza.

Od Jamesa od  razu wyszłam do pracy. Przy czekających drzwiach zobaczyłam szefa.
-Jessica muszę z tobą porozmawiać.- Powiedział smutny szef.
-Dobrze ale teraz?- zapytałam z zmartwieniem iż robiłam coś nie tak.
-Tak teraz chodź usiądziemy tam.-zaproponował.
-No dobrze - ponownie zgodziłam się, wyruszając na ławeczkę która była prę kroków od nas.
Usiadłam a wysoki mężczyzna klapnął obok mówiąc:
-Zamykam kwiaciarnię już dziś.-Jego mina jeszcze bardziej posmutniała.
-Dlaczego?-z przerażonym wzrokiem przyglądałam mu się.
-Nikt jej nie odwiedza a więc od dziś masz wolne poszukaj dobrej szkoły i ucz się pilnie.-Nagle i wyciągnął rękę, po klucze po czym ruszył bez słowa przed siebie.Ja także zawróciłam do domu. Nagle usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi.
-Natan- ostrożnie  zadałam pytanie.
-Tak a ty nie w pracy?-zapytał zszokowany lecz ja odpowiedziałam mu na to pytanie ciszą.
- Matka ma się do nas wprowadzić gdy wyjdzie z tego ośrodka- dodał.
-Jak to ?- moja mina zrobiła się szczęśliwa.
-No tak, więc  z salonu zrobimy pokój dla niej wyrażasz zgodę?- Jego usta również stworzyły uśmiech.
-Pewnie już się nie mogę doczekać, mam nadzieje że da już spokój  z alkoholem.- Na moją nadzieje odpowiedział dzwonek telefonu Natana.
-Tak słucham?
-Daj mi Jessi jeżeli jest obok.- usłyszałam głos Wiktorii  i natychmiast zerwałam się na nogi po czym zabrałam właściwie wyrwałam telefon z rąk brata.
-Wiktoria?
-Tak, w domu jesteś?- jej słodki głosik zapytał mnie.
-Tak jestem.
-Ej zaraz u Ciebie będę muszę Ci tyle opowiedzieć. Przyjdę z Elizą Ok?
-Tak, stęskniłam się za wami .Wpadajcie szybko.
-Zaraz tam będziemy.- odpowiedziały chórem.
                                                        ***
Puk Puk...
-Wejdźcie!-krzyknęłam wychodząc z pod prysznica i ubierając się powoli na imprezę.
-Ej laska, wyglądasz dziś super, kocham patrzeć na twą zajebistą pupę.- Wtrąciła ucieszona Wiktoria, lecz większą moją uwagę przyciągnęła Eliza ubrana w płaszcz.

do tego fioletowy kwiat na głowie:
 Paznokcie pomalowane na czarno, fioletowe, krótko ścięte włosy. Udało mi się zrobić jej zdjęcie:

Z początku pomyślałam chwilę o niej jak o dziwaczce, lecz potem sama chciałam stać się jedną z postaci Naruto. Od kilu lat z Elizą o nie tylko Nauto bo death note jest również fajne.
Mniejsza na tę imprezę Jak widzicie Eliza jest Japonką i strasznie trudno uczyło się jej Angielskiego lecz mi samej z polskim również nie jest łatwo.
-Eliza czemu akastuki?- zapytałam posmutniała.
-Bo ona akurat mi się podobała.- odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.
Ja  ubrana w:




Zapytałam Elizkę:
-Ty tak idziesz?
-Nie mam nic innego wszystko anime.- odparła smutnie.
-Pożyczę ci swoje może Coś fioletowego? Do włosów będzie Ci pasować.
-Okey dziękuje.
Ubrałam ją w:

+

Wyglądała pięknie. Do tego ten jej kwiat we włosach.
Wiktoria ubierze się w domu. Powolnym ruchem doszłyśmy do domu Wiki.
Anita przywitała nas i podziwiała stylówkę. Wow dziewczyno aż jesteście piękne.
-Dziękujemy- powiedziała Eliza z małą niechęcią do Anity.
- Nie ma za co.- odpowiedziała zaciągając nas na górę byśmy pomogły im się ubrać.
Nagle w drzwiach pojawiła się ta sama brązowowłosa z którą widziałam Liama.
-Hej dziewczyny!- powiedziała z radością lecz całą nasza trójka (Ja, Eliza Wiktoria) zmierzyła ją wzrokiem nienawiści, tylko Anita nie wiedziała o co na chodzi.
-Jestem Nico.- przedstawiła się dziewczyna strzelając bezczelny uśmiech i podała mi rękę. Chwile po niej wszedł Liam.
-Jak pięknie  wyglądacie lecz ja z dziewczynami w milczeniu z powrotem wróciłyśmy na górę.
Chwile rozmawiałam z nimi o tym jak bardzo zmieniła się Anita od kiedy zadaje się z tą dziewczyną .
Nagle znowu ktoś wszedł Wika wychyliła się a następnie zaczęła wrzeszczeć.
-Big time rusch w moim domu aaaa Jessi kocham Cię.
- Nie ma za co. wszystkie zabrałyśmy się za kończenie kreacji Wiki i zeszłyśmy na dół.
-Jessi jak ty pięknie wyglądasz!- zawołał James przyglądając się mojej sylwetce.
-Hahaha - wyśmiałam go gdyż nagle zaczęła grać muzyka.
James poprosił mnie do tańca. To było cudowne uczucie w połowie muzyki znowusz to wpadł Dominik który zafundował nam alkohol. Potem robił za DJ a Anita na chamskiego zarywała do Jamesa lecz na niego nie działały jej sztuczki. Wpatrywał się tylko i wyłącznie we mnie. Lecz ostatni taniec już całkiem na bani przetańczyłam z Kendallem. Była to dziwna sytuacja dla mnie ponieważ nagle znalazłam się z nim w jednym łóżku ...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Tak wiem  jest bez sensu ale jutro będzie opis co oni tam robili w tym łóżku więc myślę że będzie ciekawie...;) Pozdrawiam.

czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 4 Kino i nadwyrężone ramiona Jamesa.

Gdy Harry wyszedł, ja wybrałam się a ja wybrałam się pod prysznic a James rozmawiał z Natanem o muzyce czy to nie jest słodkie? Tak wiem, nie działa to na was, ja jestem bardzo wrażliwa. Również wiem że się rozczulam ale jak tu się nie rozczulać skoro to takie słodkie.
Wyszłam spod prysznica,ubrałam na siebie białą koszulkę swojego brat, do tego czarne dressy i jak zawsze białe tak zwane  białe stopki.. Następnie rozczesałam, wysuszyłam i wyprostowałam włosy. Gdy opuściłam łazienkę założyłam fullcapa mojego brata i czerwone trampki do tego zabrałam psa na smycz i wyruszyliśmy w kierunku domu Big Time rush. Mieszkali oni razem a więc weszliśmy do pięknej willi James poszedł po Fox-a a ja nagle z kieszeni brata, dźwięk telefony który rozprzestrzeniał się po całym domu.
-Hallo?- wydobywał się donośny głos z jego telefonu.
-Tak Anita?- odpowiedział Natan.
-Jest gdzieś obok Jessica?-zapytała z ciekawością koleżanka.
-No masz daję Ci ją.- na to chłopak nagle podał mi telefon.
-Tak Anita ? Coś  się stało ?- Zapytałam poważnym głosem.
- Nie nic, a tak wg to siema bejbe, jest taka sprawa, jest jutro impreza wbijesz?- dodała oznajmiając mi przyjaciółka.
-No jasne że wbijam-odpowiedziałam potwierdzając swoją obecność na imprezie, przy okazji robiąc uśmieszek na twarzy.
-No to się ciesze.- Krótka odpowiedz przyjaciółki przypomniała mi o podstawowym pytaniu.
-A kto tam będzie?
-No Ja, ty, Wiktoria, Nicol i Eliza.- przedstawiła mi wszystkie znajome imiona prócz jednego bardzo zdziwiło mnie kto to ta Nikol więc postanowiłam zebrać więcej informacji..
-A ta Nicol? Co to za dziewczyna?
-Moja przyjaciółka ze starszej klasy mojej szkoły.- Jej słowa mówiąc to lekko roześmiały się przez telefon.
-Aaaa no okay. To do jutra.
-Ej mam prośbę, w sumie dwie.- przerwała moją czynność dziewczyna.
-Yyyy no jaką - zapytałam ponownie z ciekawością.
-Jeden- załatw jakieś 3 ładnych chłopaków a dwa - wybijesz dziś do kina z Liamem?- zaproponowała Brązowowłosa.
-Jeden -postaram się ale nie obiecuje a dwa- Okey na pewno będę, o której seans?- Zaśmiałam się głośno a chłopaki przypatrywali się swoimi oczyma na moje roześmiane usta.
-Seans  o 20:25 o 20:00  w barku .- przekazała informacje lekko rozproszona czymś, Anita
-Spoko to do zobaczenia.- zatwierdziłam wszystko i pożegnałam się.
-No Pa- z  telefonu usłyszałam odwzajemnione słowa pożegnania.
Po zakończeniu rozmowy całą trójka przypatrywała się mi.
-No co, chcecie iść na mały malanaż ?
-No pewnie -odpowiedział Kendall.
-Ja też chętnie się wybiorę wtrącił Logan.
-A ja? Ja też mogę - zapytał James.
-Pewnie ty obowiązkowo!- moje usta powędrowały na jego policzek.
-A Carlos?- zapytał Logan.
-Gdzie on w ogóle jest?- Warknął James.
-Poszedł z niby ' przyjaciółką '-  usłyszał cichy głos Kendalla.
-AAA no tak..
-James chodźmy już fox piszczy.- Powiedziałam.
-No dobrze my idziemy.- Oznajmił chłopakom Natan.
-Nieee, Natan zostań z nami- poprosili go chłopcy knując coś za plecami.
-Zostań z nimi- Również poprosił szatyn.
- Ok no zostanę bo widzę że wam się nudzi, ale James uważaj na nią . - Zgodził się Natan, prawiąc kazanie Jamesowi na temat mojej ostrożności. Nagle po długiej przemowie mojego brata wyszliśmy z psami na spacer, gdy nasze pupilki bawiły się świetnie ja i szatyn rozmawialiśmy idąc za rękę. Nagle na ławce przyuważyłam Liama całującego się z inną dziewczyną.
-Och jak on mnie kocha.- Zaśmiała się do Jamesa lecz on odpowiedział mi namiętnym pocałunkiem.
Cały spacer przeszliśmy w ciszy. Ja myślałam co na siebie ubrać, może fioletowa obcisła bluzka i do tego czarna spódniczka.
-James idziesz ze mną do kina ?
-Pewnie.- odpowiedział z usmiechem po czym dodał- a w co   się ubierzesz ?-  ciekawski chłopak zadał mi pytanie.
-Hmm myślę nas fioletową obcisłą bluzka i do tego czarną spódniczkę.
-Nieee, wiesz co załóż? - zapytał po czym dodając- weź tą różową bluzkę i do tego to sexi miniówkę którą widziałem w twojej szafie.
-Jak to widziałeś- zapytałam zdziwiona przystając na moment.
-Normalnie gdy wyciągałaś te spodnie dressy z swojej szafy.- Wytłumaczył.
-Ah to tak- odparłam po czym nagle ruszyłam przed siebie.
-A ja, co mam na siebie założyć ?
-Hah przyjdę do Ciebie wcześniej to Ci pomogę.
-Okey.
                                                                             ***
Godzina 19:15
Jestem już gotowa zakładam buty i wybieram się do Jamesa. Pożyczyłam za pozwoleniem brata parę ciuszków i kosmetyków od niego, czyli żel  do włosów i tak dalej. Wyruszyłam prosta ścieżką do przyjaciela.
-Drr - zadzwoniłam do drzwi, nie czekałam zbyt długo, Kendall otworzył mi drzwi.
-James już na Ciebie czeka, wow masz może  chłopaka dziewczyno?- zapytał ręką opierając się o futrynę.
-Nie, nie mam hah- odpowiedziałam i się zaśmiałam.
- Jakiż ty masz piękny...- Kendall nie dokończył zdania ponieważ James wtrącił się.
-Spadaj podrywaczu! Ona ma mi tu pomóc a ty ją zatrzymujesz i tak cię nie chce masz za duży nos i za krzywą mordeczkę .
-Hah odezwał się piękny Ciebie tym bardziej nie chce bo masz krzywe palce, dwa krzywe zęby i Ci nie staje!- Odpowiedział zadowolony z Siebie Shmidt.
- Ej! Staje mi tylko że nie widziałeś bo ja nie walę sobie konia jak ty oglądając smerfy.- dodał  zdenerwowany Maslow.
-Nie, może ja przy smerfach a ty w nocy masz jakieś chore wyobraźnie,  walisz se konia i krzyczysz Jessi, Jessi. Myślisz że jak się tak drzesz to j anie słyszę tym bardziej gdy mam pokój obok Ciebie debilu?
James już nic nie odpowiedział lecz zrobił się na twarzy cały czerwony. Zaprosili mnie do środka i dałam Jamesowi ubrania w które miał się ubrać, na koniec postawiłam jego włosy( oczywiście na głowie) na żel.
Wyszliśmy z domu. On w dressach a ja w sexownej miniówce .
W parku usłyszeliśmy  śmiech Anity i jej chłopaka Dominika.
-Hej czemu nie z Liamem?- słysząc jej wesoły głos nagle zmienił się w zdziwienie.
-Zerwałam z nim wszystko opowiem Ci jutro.- Powiedziałam z nadzieją iż nie zapyta o rękę.
Dotarliśmy do Kina chłopcy poszli po bilety a ja i Anita dyskutowałyśmy o  zachowaniu Elizy że bardzo się zmieniła ogląda anime wg już wdała się w jedną postać z Naruto. J anie miałam nic przeciwko temu. Chłopcy wtrącili się dając nam do rak bilety.
                                                                                    ***
Połowa seansu a ja zasnęłam na ramieniu Jamesa byłam na tyle zmęczona iż nie miałam siły na oglądanie filmu. Pod koniec on złapał mnie w ramiona i zaprowadził do Siebie do domu. Rano obudziłam się wtulona w chłopaka.




środa, 20 lutego 2013

Wasza niespodzianka coś mi nie pykło ale mam nadzieje że się spodoba:D

Tak tak wiem Kendall nie wypalił wg nie wiem po co wstawiam ale macie pozwalam wam się śmiać  Buhahaaha... hahaha <3  hmm i może z dedykiem dla Mateusza no  i podzielę się z wami wszystkimi,fanami BTR
Proszę:**

Rozdział.3 Kocham Cię błagam wróć do mnie.

Praktycznie cały dzień do dupy że powiem brzydko. W szpitalu przesiedziałam około 4 godzin w tym szwy i takie różne.Bałam się  iż mogę za takie poważne rany zwane samo okaleczaniem się, pójść do psychiatryka. Szatyn wmówił lekarzom że, wpadłam na stertę szła chciałam powstrzymać upadek ręką i o to ciach stąd te pokaleczone ręce.

Weszłam spokojnie do domu Natan ścierający krew z kafelek zapytał:
-Czy ty jak masz miesiączkę nie umiesz trafiać do toalety lub wytrzeć po sobie?-patrząc na moją rękę jego czoło lekko podniosło się do góry i zdziwiony zapytał ponownie.
-Co tu się stało z tym lustrem nic, Ci nie jest?
-Nic mi nie jest a to lustro no tak trochę się zdenerwowałam na Liama już wszystko dobrze.
-Trochę?-Wtrącił desperacko James.
-No może trochę bardziej niż trochę.- Odpowiadając na pytanie zadane przez Jamesa, Natan przytulił mnie i wyszeptał do ucha:
-Nie rób tego więcej, jeżeli Cię stracę nie daruję sobie że jestem takim frajerem bo nie potrafię pomóc ukochanej siostrze.
-Przestań, nic mi nie jest głuptasie a to nie twoja wina.
Wszyscy staliśmy w milczeniu.Braciszek tulił mnie coraz mocniej i widząc po jego oczach nie mógł wybaczyć sobie że zostawił mnie samą w tak trudnej chwili. James poklepał go po plecach przemawiając do niego milczeniem, uśmiech na twarzy szatyna pocieszał wspaniałego chłopaka który był wspaniałym bratem.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi.
Drrr... 
-Kto ty?
-Harry.
Mój ukochany braciszek otworzył drzwi nagle wszedł Harry a zaraz po nim Liam.
-Czego tu szukasz?- powiedziałam oburzona patrząc z dużą nienawiścią na Liama.
-Ciebie czy możemy pogadać na osobności?- zapytał,lecz jego wzrok rozkazywał mi tą czynność.
-Nie!-Odpowiedziałam z krzykiem- Ty świnio po tym co mi zrobiłeś, chcesz gadać ? Ogarnij się, moje uczucia to nie jest zabawka dobrze o tym wiedziałeś, że jestem wrażliwa na takie sprawy, ty gnoju musiałeś tak zrobić ? Wypierda..
-Jessi! Nie mów tak !- Warknął zezłoszczony Natan.
-Może lepiej pogadaj z nim - po chwili dodał James.
-Masz pięć minut.- I wyszłam z nim na mały spacer wprost fontanny.
Wszystko mi wyjaśnił lecz to mnie jeszcze bardziej zezłościło, jak mógł, jak można mieć jeszcze tyle odwagi by przychodzić i mi o tym opowiadać.
-Chciała byś ponownie być ze mną ?
Moje oczy były całe zapłakane, nie mogłam mu wybaczyć. Uczucia którymi go obdarzałam, niedawno wygasły, nie było ich on wybył z mojego umysłu i serca wraz z nimi.
-To co dasz mi szanse.
-Tak.-odpowiedziałam śmiejąc się bardzo głośno.
-Naprawdę?- odpowiedział z ucieszeniem.
-Nie, hahahaha myślałeś że ja serio haha naiwny jak dziecko.- W jego oczach nagle pojawiły się łzy.Ja ponownie wtrąciłam.
-Możesz mnie nienawidzić całym sercem jak ja Ciebie, możesz robić sobie krzywdę jak ja przez Ciebie lecz moje uczucie do twojej osoby dawno znikło nie ma dla mnie kogoś takiego jak ty- mówiąc to uśmiechnęłam się a on nagle wykrzyczał.
-To co ja mam zrobić bym zaistniał chociaż jako ten przyjaciel.
Wtedy nagle przypomniał mi się tekst z sali samobójców i do jego ucha cichym tonem powiedziałam
-Masz cierpieć, cierpieć jak jeszcze nigdy w życiu nie cierpiałeś.
Jego zapłakany wzrok wymierzył sobie moje  roześmiane usta i uklęknął przed moim trzęsącym się ze śmiechu ciałem i złapał moją dłoń. Wyrwałam się i obróciłam się placami do niego. Ruszyłam podskokami  dróżką a Liam nadal klęczał rozpłakany od tamtej chwili nie obchodziło mnie myśli, co do mnie czuje, chciałam go tylko uświadomić o moim stanie w którym byłam wczoraj. 
Wyruszyłam prostą dróżką do domu. W drzwiach zobaczyłam Harrego.
-Gdzie Liam ?
-Nie  wiem jak odchodziłam klęczał na środku drogi.
-Jak to pobiłaś go?- cała trójka zapytała chórem.
-Niee? Skąd ten pomysł?
-Hmm w złości  wszystko możliwe.- wypowiedział się James.
-Dokładnie ona ma racje, więc co mu zrobiłaś że klęczał i to w dodatku na środku chodnika?!- zapytał zaniepokojony Natan.
-Nic, to miłość nie ja.- odpowiedziałam z uśmiechem.
-Dobra ja idę go pozbierać, dozobaczenia.
-Siema.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------Tak wiem krótki trochę ale nie miałam dziś weny  a po za tym mam niespodziankę ni ewiem czy mi wyszło lecz mam nadzieje że tak ; ) Claudiaa<333 wchodzić http://love-is-key-to-music.blogspot.com/ Asia<3 twój też zajebisty życzysz sobie linka czy może nie?;D Niespodzianka już jak skończe myśle że dziś dam radę :P

wtorek, 19 lutego 2013

Rozdział 2 .To koniec,pomimo tego że bardzo Cię kocham.

Film skończył się a obudzony Kendall wstał z narysowanym męskim przyjacielem na czole. Oczywiście o niczim nie wiedział.

-Chodzcie idziemy po pizzę - zaproponował Carlos.
- Dobra to chodźmy - odpowiedział ucieszony Liam.
Nagle z mieszkania wyszła gromadka chłopaków, tylko  ja i James zostaliśmy w domu.
-A więc to z nim jesteś ?
-Tak kocham go ponad ż...- nie dążyłam dokończyć ponieważ szatyn wtrącił się .
-Szkoda że on Ciebie nie.
-Jak to?! O czym ty mówisz- zapytałam zdruzgotana
-Twój chłopak niedawno całował się z jakąś brunetką pod fontanną.
-Musiało Ci się  przewidzieć.
-Nic mi się nie przewidziało.
-Jak to ?- zapytałam ponownie- Powiedz że żartujesz.
- Skłamał bym mówiąc to, ale błagam nie mów im że wiesz to odemnie.
-Dobrze ale i tak w to nie wieże, poczekaj chwile.
I wyszłam jak byłam, poleciałam w samych skarpetkach pasma moich rudych włosów rozwiewał silny wiatr który był spowodowany przez wiatr.Nagle pare domów dalej zauważyłam swojego ukochanego z inną dziewczyną.pomyslałam *przecież miał iść po pizzę.*
Natychmiast ze łzami w oczach pobiegłam po trampki i torbę Szatyn zapytał.
-Gdzie idziesz?
-Ja już musze lecieć Paa.
Nie czekając chwili dłużej pobiegłam do domu w ręce trzymałam trampki oraz torbę.w białych skarpeteczkach ponownie dałam ponieś się   prostej uliczce. Biegłam jak nigdy moje włosy falowały pomimo tego iż były bardzo dobrze związane różowo- niebieską gumeczką.
Wchodząc do domu zauważyłam mojego brata robiącego to z inną dziewczyną, pomysałam*Chłopcy to fałszywe świnie* Po chwili mojego wejścia do domu nieznajoma dziewczyna ubrała się a mój brat zaraz poniej, oznajmiając mi że wychodzi z Luizą i wróci jutro po 14.
Byłam tak załamana , moje serce było na samym dnie rozpaczy. Chwyciłam do ręki żyletke która leżała na lodówce, usiadłam u siebie w pokoju oparta o ścianę. Przyłożyłam ją do ręki i zrobiłam sobie krwawe branzoletki wokół dłoni. Po praru cięciach nie czułam już bólu   żądałam czegoś silniejszego.
 Wybrałam się do łazienki na moich policzkach spływał czarny tusz. Stanełam przed lustrem, z nienawiści do samej siebie zacisnełam pięści i uderzyłam w lustro. Rozbiło się . W zakrwawioną dłoń złapałam kawałek szkła siadając  tak po ciemku. Jedyne małe  światło które wpadało do łazienki przez lekko uchylone drzwi, rozpromieniło się na mojej twarzy lecz ja nadal płakałam., Wyciagnełam ręke i byłam gotowa to zrobić lecz
się wachałam gdy nagle poczułam ulge krew płyneła strumieniami.
I jeszcze, i jeszcze...
Przeszedł sms:
Dziubek: Wiem widziałaś wszystko, przepraszam nie tak miało to wyjść. To koniec pomimo że tak bardzo Cię Kocham.
-Kochasz mnie a zdradzasz? nie wieże , kłamiesz.Byłeś wszystkim teraz jesteś nikim. Nie chce Cię znać.Nie chce znać
Siebie, moje życie odeszło ja w takim razie również odejdę. Szkło zmierzału ku nadgartka lecz poczułam czyjąś dłoń na swojej. A jego łzy spływały na moje ramie.
-Nie rób tego, jeżeli odejdziesz ty moje życie również odejdzie.
-Co ty gadasz? Znasz mnie zaledwie pare godzin.
-Widzisz jak pare godzin zmienia człowieka?
-Przestań! Daj mi dokończyć-lecz on usiadł tylko obok mnie i  bandarzem który leżał gdzieś na umywalce, owinoł moją bardzo krwawiącą ręke.
Nagle zemdlałam.James chwycił moje ciało w ramiona i położył na łóżku następnie zadzwonił do drzwi sąsiadki lecz jej nie było.Chciał poinformować pogotowie lecz mój telefon był zalany a jego został na portfelu w domu. Leżałam tak chwilę nieprzytomna poczym budząc się obok leżał przyjaciel przyglądający się  swoimi brazowymi oczyma na mnie, jego delikatna dłoń otulała moją a nasze usta nagle spodkały się w pocałunku.Chciałam tak bardzo o tym wszystkim zapomnieć, powolnym tępem prześlismy do dotykania swoich miejsc imtymnych, on dokładnie z przyjemnością pieścił każdą część mojego ciała. a ja delitaknie masowałam jego męskość . Powolnym ruchem ściągnełam jego bluzkę a dwoma palcami przejechałam po jego torsie.On za to rozpuscił moje długie włosy które ciężko opadły na plecy.Nastepnie gwałtownym ruchem zrzucił ze mnie bluzkę i zamachem reki odrzucił ją w tył. James składał pocaułunki zachodząc coraz niżej, podniusł  mój biustonosz i całusami pieścił moje piersi a ja głęboko odychałam. Do ucha szepnoł mi:
-Dpókie istnieje miłość będzie również istniała nienawiść.-Nie rozumiałam o co mu tak dokładni echodzi lecz to co robił z moim stanem James nie dawało mi wypowiedzieć ani jednego słowa. Wstaliśmy i klęczeliśmy na łóżku on rozpinał moje spodnie a ja jegonase dolne części garderoby  pochwili znalazły się na podłodze.J aponownie usiadłam i plecami oparłam się o opierdało spania. Rozłożyłam nogi a James delikatnie wszedł we mnię moja pochwa stała sie mokra a jego penis stał na baczność.Zaczeło się , coraz szybciej lecz nadal ostrożnie i z wyczuciem siły. Szatyn głośno dyszał a ja uciszałam się wkładając cobie dwa palce pomedzy słodkie usta. Było to cudowne uczucie pierwszy raz poczułam że naprawdę z kimś może mi być tak przyjemnie lecz dziwne że akurat podczas stosunku z ledwo poznanym kolegą. Ja zachwycona wpatrywałam się w jego lekko uniesione czoło które dawało mu więcej urody. Jest taki przystojny. On zmęczony usiadł i posadził mnie na swoim przyjacielu wchodząc ponownie. Teraz to ja musiałam się trochę namęczyć on jedynie trzymał mnie za biodra i pomagał, można powiedzieć nadawał tępa. na chwile zowlniłam ocbróciłam twarz w jego strone i złożyłam pocałunek szybko wracając do zaspokojenia chłopaka.
Zmęczyliśmy się obydwoje więc brązowooki  zaproponował  numerek 69 z kamasutry.Ponownie uległam jego wpływom.Ta pozycja przyniosła dużo przyjemności mnie i również jemu. Starałam się delikatnie językiem pieścić jego punkcik a ona językiem kontrolował całą sytuacje. Nabralismy siły a więc na zakończenie jeszcze dwie pozycje musieliśmy uzyskać.
On położył mnie pokiem i również kładąc się na prawym boku wszedł w mój odbyt, przyznam bardzo to bolało lecz z nim wszystko. Głośno jęczałam starałam się uciszyć lecz Jamesł żekł do mnie ponownie:
-Nie uciszaj się lubie kiedy tak wzdychasz mnie to podnieca.
-Zrobiłam jak kazał.jedną reką robił mi tak zwaną palcówe  a drugą piescił moją pierś, jego męskosć wykonywała daną prace. Nie mogłam się powstrzymać z rozkoszy. A ostatni numerek był bardzo wyjątkowy  którego opis pozwólcie zachowam na kiedyś tam.^^
                                                                           ***

Godzina:9:00
Rano obudził nas mój pies piszcząc z prosba wyjścia na spacer ponieważ jej pęcherz nie wytrzymał ani chwili więcej. Ja pocichu ubrałam się a James jeszcze słodko spał.
Gdy otworzyłam drzwi przed nimi spodkałam Foksa...
-Foks co u robisz.?
Szatyn słysząc imie Foks otulił swoją dolną cześć ciała  kołdrą przyleciał do drzwi a Nelli i Foks łapkami zasłonili swoje oczy.Popadłam w głośny smiech a Jamesowi zrobiło się głupio. Poczekałam chwile na Szatyna i razem poszliśmy ze swoimi psami na spacer.
-Chodzmy nad fontanne proszę.
-robisz to celowo?
-Hah - tylko jego głośny hah odpowiedział na moje pytanie.
Razem ruszyliśmy prosta ścieżką nasze rece trzymały się nawzajem, nie nie byliśmy parą. Nagle sychliłam się by spuścić psy ze smyczy. AJames korzystając z okazji ochalapał mnie wodą z pobliskiej fontanny. Równiez podbiegłam do  niego i lekko szyrpnełam go reką . Brązowooki stracił  równowagę i wpadł do fonntany.
-Hahaha ! i ktotu się teraz smieje lecz on nagle pociągnoł mnie za reke i razem kompalismy się w wodzie. co prawda moja pokaleczona ręka niemogła tego znieść ponieważ była aktualnie czuła na każdy ruch lecz popołudniu  pojechałam z przyjacielem do szpitala.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto nowy wpis mysle że się podoba trochę smutny lecz następne będą owiele radośniejasze <3 i dziękuje za 8 komętarzy pod pierwszym moim wpisem ;P Bohaterowie itd będą przedstawieni wam na obrazkach w Czwartek. Kolejny wpis prawdopodobnie jutro ^^ . Dziękuje wam jeszcze raz za comenty:D A i Asia dzięki gdyby nie ty nie wiedziała bym o tak cudownym zespole wszystko zawdzięczam Asi i polecam również jej bloga jesteś bosska<3


poniedziałek, 18 lutego 2013

Rozdział 1.Fontanna.;)

Siema nazywam się Jessica Granda, od 4 lat mieszkam w Ameryce. Mam 17 lat i od zeszłego lata  pracuje w kwiaciarni, w wolnej chwili spotykam się z Harrym i Liamem, na mały spacerek. Tak , tak to Ci z One Direction. Liam to mój chłopak jesteśmy ze sobą około 2 lat.Harry To mój przyjaciel, znamy się dość długo ponieważ jak byłam mała razem bawiliśmy się w starej piaskownicy. Ah to były czasy, wszystko to przed tym zanim przeprowadziłam się do Los Angeles.Teraz tylko możemy przyjeżdzać do siebie nawzajem. Chwilowo 1D jest teraz w naszym mieście ponieważ nagrywają nową płyte, z resztą osobiście z Liamem myślimy aby razem zamieszkać, ale jak narazie daje sobie z tym spokój, Co pomyślą o nas ludzie ''Są ze sobą 2 lata i już razem mieszkają '
'
Dziś Harry wpadł do mojej  kwiaciarni, swoim usmiechem rozjaśnił każdy zakamrek pomieszczenia.
-Dzień dobry, poproszę 4 czerwone róże i buziaka w policzek na powitanie!-powiedział tonem żartobliwym.
-Ej to moje mięcho!-Wtrącił Liam witając mnie namiętnym pocałunkiem.
-Ależ czy ja się do niej dobieram Liamie?! Twojej kobiety nie ruszę.- dodał szatyn udawając zaskoczenie.
-Hah to na batoniki również zaczne mówić że to moje kobiety, bo jakoś dziwnie giną z mojej szuflady na słodycze.
-Co,co ty gadasz? to nie ja ...to, to ...Niall!
-Przecież on nie przepada za takimi rzeczami.- zapytał ukochany.
-A no to nie wiem, może Zayn,Ja też nie przepdam za takimi rzeczami.-odpowiedział ze smutkiem na twarzy Harry.
-Kochanie masz mojego knopersa i tak go nie zjem.-Powiedziałąm, z myślą że Harry nabierze się na tak dziecinną sztuczkę.
-Nie dziękuje.-odmówił z uśmiechem mój męszczyzna.
-Eeee szkoda by się zmarnował daj go mi!
-Ty nie lubisz!-krzyknełam.
-No nie lubie ale dla dobra oszczędności żywności  ostatecznie go zjem- szatyn przymrużył oczy a na jego policzkach pojawiły się dwa duże rumieńce.
-No tak właśnie kończą moje batoniki-Brązowooki uśmiechnął się ponownie.
-Yyy, eee to ja lece Jessi  wpadniesz wieczorem?- zapytał przyjaciel gotowy do wyjścia.
-Tak- odpowiedziałam grzecznie.
-No ja myślę.-odpowiedział i nagle wyszedł.
-No myszka jesteśmy umówieni.
-No tak.-dpowiedziałam poraz kolejny.
-Kocham Cę wiesz?
-Wiem, ja mocniej!
-Nie bo ja !
-Dobra dobra! Równo.
-Okay,ja mykam Papatki myszko.
-Hej.-I pożgnałam go pocałunkiem w usta.
-Będe po Ciebie o 17:00-i znikł za szklanymi drzwami.
                                                                      ***
Skończyłam pracę, zamknęłam kwiaciarnie o 15 i wyruszyłam  do domu.
Wziełam psa  na smycz i dałam się poprowadzić dróżce prowadzącej cały czas prosto.
Idąc tak zapatrzona w telefon nagle poczułam że mój pies  gryzie smycz lecz gdy zareagowałam było już zapuźno, Nelli uciekła. Ja w pogoni za psem schowałam telefon do kieszeni u spodni i pobiegłam za nią
Znalazłam! Już prawie ją mam.-zbliżałam się do niej gwałtownie, co przyznam nie wyszło mi to na dobre.
Pies przeskoczył fontanę a fakt iż jestem niezdarnai potknełam się o kamień był tylką kwestią czasu.
Wpadłam do fontany.Mój pies jak nigdy nic usiadł obok i przechyliła lekko mordeczkę w bok patrząc się na mnie jak na debilkę, a nieznajomy szatyn niemógł opanować się ze śmiechu.
-Pomuc Ci Panienko?
-Nie sama dam radę lecz dziękuje za propozycję.
Na moich policzkach pojawiły się rumieńce.Usiadłam obok nieznajomego a on zapytał mnie:
-Jak masz na imie?
-Jessica a ty ?
-James miło mi a to mój pies foks.-przedstawił mi się  i również swojego psa.
-Miły piesek, moja to taka rozrabiaka.
-Foks chyba zakochany w Nelli.
-Skąd wiesz jak się wabi?
-Cytuje''Neli!  Nelli! ja przytobie kiedyś zwariuje, doprowadzasz mnie do szału.! Haha
-No tak faktyczn..
-Ej czy oni właśnie?
-O nie tylko nie to.
-Haha wychodzi na to że zostane dziadkiem.
-To nie jest śmieszne!-zama się zasmiałam mówiąc to
-Ehh
-Czy psy naprawde nie mają wstydu?
-Jak widać nie.
-O mmój boże tylko nie to, eh poczekam aż skończy i idę na 17 jestem umówiona.
-Hah ja na 18.
-Patrz jaki zbieg okoliczności.
-Gdzie idziesz?
-z chłopakiem a potem do przyjaciela o 18 oglądac film.
-Tak ja też dziś ide do przyjaciela oglądać film.
-Jak ma na imie ?
-Harry napewno go znasz to ten...-Nie zdążył dokończyć ponieważ mu przerwałam.
-To mój przyjaciel i tak właśnie do niego idę.
-No widzisz.
-Ja biorę Nelli muszę już iść żegnaj.
Lecz na pożegnanie  dostałam tylko uśmiech przystojniaka.
                                                                              ***
Godz:16:20
Ubrałam na siebie krótkie jeansowe spodnie i białą bluzkę na której nadrukowana była flaga ameryki.
Ubrana ruszyłam w stronę łazienki. na nadgarstek założyłam bandame po czym pomalowałam oczyi oprawiłam wryzurę. nagle ktoś zapukał do drzwi.
-Kto tam - krzyknełam 
-Dominik.
-Natan rusz dupe i otwórz drzwi.
-Już,już !
-Debil!
-Idiotka!
-otwarte, młoda a ty gdzie?
-Do Liama.
-O 24 w domu!
-Ok.
                                                                             ***
Godz 17:00
Stałam przed lustrem wpatrywałam się w moje rude kosmyki włosów, oraz piegi na mojej twarzy.
Co prawda nie było ich dużo ale przeszkadzay mi one strasznie.
-Koanie wow jestem wow!-oznajmił z zaskoczeniem również wpatrując sie w moją figurę.
-Wow naprawde nie zauważyła bym.- zaśmiałam się.
-Zakładaj te trampki szybko !-oznajmił mi z pospiechem.
-Dlaczego ?- byłam zaskoczona jego postawą.
Hmm jestem chłopakiem i mam swoje potrzeby a ty wyglądasz no wiesz... tak sexi.

-Ty tylko o jednym!
                                                                              ***

Godz:18:00

Weszliśmy do mieszkania, James i jego koledzy już tam byli.

-Hej jestem Logan.

-A ja Kendall

-No a ja Carlos.

-James, ty nie wychowany debilu przedstaw się !

-Ona mnie idioto zna!-odpowiedział śmiejąc sie .

                                                                        ***

18:30. Zaczoł się film niestety, cała 10 musiała zmieścić sie na dwóch kanapach.

Obok mnie usiadł mój ukochany a po lewaej stronie siedział Kendall dżemający na ramieniu Jamesa.